,

Porażka pierwszego zespołu trampkarzy i dobry mecz trzeciej

W sobotnich meczach trampkarzy. pierwsza drużyna przegrała w Głogowie, a trzecia zremisowała z dotychczasowym liderem.

 

7. kolejka I Wojewódzkiej Ligi Trampkarzy

CHROBRY GŁOGÓW – ŚLĘZA WROCŁAW 5:1 (3:1)

1:0 ??? 1’
2:0 ??? 5’
2:1 Szpaderski (as. Kamiński) 26’
3:1 ??? 28’
4:1 ??? 57’
5:1 ??? 77’

Ślęza – Mackiewicz (Bis 75’), Marciniak (60’ Kawałko), Sonnenberg, Orszulak (75’ Pawłowski), Bukowski, Czepiżak (67’ Ordoń), Kamiński, Szpaderski, Wieczorek, Supkowski (60’ Słowiński), Karyś (41’ Pastuszka)

Trener Wojciech Czwartos – Wygrał dziś zespół zdecydowanie lepszy. Na pewno rozmiar mógłby być mniejszy, bo trzy bramki straciliśmy po rzutach rożnych, a jedną w 3. sekundzie meczu po bezpośrednim strzale z połowy po rozpoczęciu meczu… niech to spotkanie będzie nauczką dla naszych zawodników, że mecz powinien się rozpoczynać dla nich w głowach zdecydowanie szybciej niż w momencie pierwszego gwizdka sędziego.

 

7. kolejka V Okręgowej Ligi Trampkarzy

ŚLĘZA III WROCŁAW – KS ŻÓRAWINA 2:2 (1:2)

0:1 ? 35′
1:1 Wojewódka 39′
1:2 ? 40′
2:2 Wawrzyniak (as.Kłodnicki) 63′

Ślęza III – Haleszczuk, Król, Kiwak, Śniegoń, Stadnicki, J.Wiśniewski, Wawrowski, Wojewódka, J.Okonowski, Kłodnicki, Wawrzyniak oraz Kamiński, Skowroński, Shpakowski, Melnychuk, Węcławski

Trener Szymon Trzciński – W pierwszej połowie intuicyjnie podeszliśmy do tego meczu z zamiarem gry nastawionej na skuteczność i bezpośredniość kosztem stylu. Tego samego bowiem spodziewaliśmy się po rywalu. Jak się potem okaże – słusznie. Stwarzaliśmy jednak mało sytuacji, do przerwy przegrywając 1-2. W drugiej połowie wróciliśmy do swoich estetycznych pryncypiów, skupiając się głównie na nawiązywaniu gier na 1-2 kontakty w sektorze środkowym z zamiarem wyjścia podaniem prostopadłym w pole karne na sytuacje ”sam na sam”. Tym sposobem udało się wyrównać. Nie wystarczyło to jednak do objęcia prowadzenia, tym bardziej że byliśmy nakręceni, a rywalowi w ostatnich 15 minutach już brakowało przysłowiowego tlenu.  Kolejny przypadek, w którym rywalizujemy jak równy z równym przeciwko topowej ekipie tej ligi (na dzień dzisiejszy lider), będąc jednocześnie beniaminkiem. To dużo mówi o tym jaki progres każdy z zawodników wykonał w ostatnich miesiącach, ale jednocześnie powód, by kontynuować dotychczasową pracę i się nie poddawać. A wyniku szkoda, bo zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki.